środa, 25 lipca 2012







Rozdział III

Kiedy doszli do domu, ciocia Kathy powitała ich bardzo przyjaźnie, każdy dostał pokój (Melissa, z nieukrywaną radością stwierdziła, że ten dom jest ogromny). Mathy został przydzielony (ku jego zadowoleniu) do pokoju z Ralphem - synem Pani Kathy, Mela i Łucja dostały własny niewielki pokój z widokiem na morze, a Brian miał sypiać w pokoju, który należał do starszego syna cioci Kathy, który ze względu na studia wyprowadził się do UK - do Oxfordu. Kiedy się rozpakowali, poszli na plaże razem z Arturem, Paulem i Luizą. Gdy doszli na plażę rozłożyli duży koc i zaczęli rozmawiać, dowiedzieli się trochę o sobie. Paul bez skrępowania flirtował z Łucją, a Brian ze wzajemnością wpatrywał się w Luizę, a Mela leżała i zacięcie dyskutowała o czymś z Arturem. Po godzine wszyscy postanowili wskoczyć do wody. Melissa zrelaksowała się czując chłodną wodę. Położyła się na plecy, oddalając się lekko od reszty. Nagle poczuła przypływ zimnej fali, woda wpadła jej do ust, nosa i oczu, zaczęła mieć problem z oddychaniem, chciała krzyknąć, ale nie mogła wydusić z siebie dźwięki, poczuła się zanurza, zaczęła panikować. Wtem poczuła na swoich biodrach dotyk dwóch silnych dłoni, które mocno pociągnęły ją nad tafle wody, dłonie nadal trzymały ją, utrzymując ją nad powierzchnią, aż dopłynęli do pomostu. Właściciel dłoni okazał się wysokim szatynem, z lekkim zarostem i przyjaznym uśmiechem. Wciągnął Melisse na pomosty pomógł jej usiąść i gdy już udało się jej złapać oddech powiedział miękko 
- Cześć, niebezpiecznie tak dryfować bezwładnie po morzu. - odparł i uśmiechnął się łagodnie. - Na prawdę niebezpiecznie. Jak Ci na imię?
- Melissa. - odrzekła bez skrępowania, już całkiem odzyskując świadomość i wyrównując oddech, patrzyła, urzeczona przystojnym wybawcą. - A Ty?
- Luke, młoda damo. - znów spojrzał na nią przyjaźnie. - Ile masz lat?
Mela zarumieniła się lekko widząc, że nowo poznane ciacho jest od niej dużo starsze.
- Nie dużo.. 16.. W styczniu 17. - odparła.
- Tak? Wyglądasz na trochę starszą. Ja kończę 22 w sierpniu. Nie miej mnie za żadnego pedofila... Moje ręcę znalazły się na Twoim ciele tylko ze względu na bezpieczeństwo. - puścił do niej oko.
- Okej, rozumiem i wielkie dzięki za uratowanie życia, słuchaj jak coś ja muszę wrócić do kumpel i kumpli.. Tak na przyszłość, gdzie mogę Cię znaleźć?
- Mam wypożyczalnie rowerów morskich.O tam. - wskazał palcem na niewielką drewnianą budkę. - Tam mnie znajdziesz. Miłego dnia i nie zrób sobie dziś już krzywdy. - spojrzał na nią wręcz troskliwie i odszedł. Mela ruszyła w stronę koca.
- Mela rany boskie, stracha nam narobiłaś! - krzyknął Brian gdy ją zobaczył.
- Ale jakiś wyhaczyłaś jakiegoś przystojnego bohatera. - Puściła do niej oko Łucja.
- Haha, racja, ale dosyć wrażeń na dziś. - odparła Mela. - Możemy już wracać? Która już?
- Koło 21, zbieramy się. - odrzekł Artur.

I właśnie tak skończył się pierwszy dzień ich wakacji nad morzem. Jeszcze nie wiedzieli do końca co ich czeka.

Luke, 22 lata.



Rozdział II


Dwa dni później, z rana Łucja, Brian, Mela i mały Mathy byli już gotowi do wyjazdu. Pociąg nie spóźnił się, a oni z ulgą, że mogą już odłożyć ciężkie torby i usiąść, wsiedli do pustego przedziału i otworzyli na całą szerokość okno, pogoda dopisywała. Po 3 godzinach jazdy dotarli na opustoszałą stację, na której stała dwójka przystojnych blondynów i wysoka szczupła w brunetka odziana jedynie w górę od bikini i krótkie jeansowe shorty.
- Cześć! – zawował jeden z blondynów. – Jestem Artur, jesteśmy uczniami Pani Kathy, słyszeliśmy, że przyjeżdżają jacyś spoko ludzie do niej, więc postanowiliśmy po was przyjść. To moja młodsza siostra Luiza – ma 16 lat, a to mój najlepszy kumpel – Paul.
- Siema. – odparł pewnie Brian, w czasie gdy Luiza pożerała go wzrokiem.– Ja jestem Brian, mam 18 lat. To moja siostra Łucja – też 16, jej kumpela Melissa i brat Melissy – Mathias. – dokończył i uśmiechnął się promiennie do Luizy.
- Moglibyście nas zaprowadzić do cioci tzn. Pani Kathy, byłam tu jako dzieciak, zapomniałam gdzie mieszka. – spytała Łucja i mrugnęła w stronę Paula.
Melissa zmierzyła wzrokiem Artura – brązowooki blondyn, średniego wzrostu, widać, że wysportowany, w czarnych shortach, błękitnej koszuli (dopasowanej do koloru oczu) i czarnych trampkach wyglądał naprawdę uroczo. Do tego wydawał się całkiem miły. „Może być przyjemnie” – pomyślała Mela patrząc jak Brian bierze na ramiona piszczącego z radości Mathiego. Uśmiechnęła się do siebie.

Luiza, 16 lat.

Artur 17 lat, brat Luizy.

Paul 17 lat

1


Rozdział I

Melissa rozejrzała się po pokoju i z przykrością stwierdziła, że oprócz niej i paru ubrań rozrzuconych w nieładzie, w pokoju nikogo już nie było. Położyła się  z powrotem na łóżko i leżała tak długo, aż ciszy nie zmąciła dzwoniąca najgłośniej jak się da komórka leżąca na parapecie. To była komórka Łucji, na wielkim wyświetlaczu nowego Iphone’a widniał wielki migający napis „Brian” Melissa chwilę pomyślała. Aż korciło ją żeby odebrać słuchawkę i usłyszeć głos Briana – brata Łucji, w którym od podstawówki nieprzerwanie się kochała;  ale potem przypomniała sobie, że tak naprawdę nie ma pojęcia gdzie jest teraz przyjaciółka. Mimo to odebrała telefon i zmuszając się do neutralnego tonu powiedziała
- Cześć Brian, tu Melissa
- Mela! Cześć, nie wiesz może co się dzieję z Łucją… I czemu nie ma ze sobą swojego telefonu?
- Brian… Słuchaj, zobaczę co jest i powiadomię Cię od razu, okej?
- Jasne, czekam.
Mela zeszła na dół po schodach i po chwili otoczył już ją niebieskawy półmrok panujący w salonie przez zaciągnięte ciemnobłękitne rolety. Na środku salonu na materacu spoczywał Mathy – jej młodszy o 6 lata brat, a obok niego na dużo mniejszym materacu, oraz na rozłożonej kanapie leżeli jego kumple – Phil i Paul – bliźniacy. Wokół nich porozrzucane były paczki po chipsach, puszki po gazowanych napojach, pudełka od gier i dwa kontrolery od ich nowego xbox’a. „Chata bez rodziców” pomyślała z kpiną Melissa i wróciła na górę. W pokoju obok niej tak zwanym „gościnnym” zawsze sypiali najlepsi kumple domowników. Tam też Mela, tak jak się spodziewała znalazła Łucje. Leżała na ogromnym drewnianym łóżku przykryta cienkim śpiworem. Mela obeszła pokój dookoła żeby zobaczyć, czy nie ma tu nic podejrzanego i gdy już wiedziała, że wszystko jest w jak najlepszym porządku zadzwoniła do Briana.
- Cześć, z Łucją wszystko okej, śpi. – powiedziała spokojnie.
- Hm.. okej. – odparł niepewnie Brian. – Słuchaj jak się obudzi powiedz, żeby do mnie zadzwoniła, dobra?
- Okej nie ma sprawy, cześć. – rzekła Mela i rozłączyła się wpatrując się później długo w ekran swojego dość zdezelowanego Samsunga galaxy.
Przez chwilę zastanawiała się co tak ważnego do przekazanie siostrze ma Brian, ale później zapominając o tym skierowała się do niewielkiej jasnej kuchni. Na drewnianym stole – który  zwykle zastępował stół, który wręcz nie używany stoi w jadalni leżała tylko plastikowa butelka po wypitym wczoraj soku pomarańczowym. Gdy Mela otworzyła lodówkę zorientowała się, że trudno będzie skombinować śniadanie dla 5 osób z 5 jajek, 2 litrowego kartonu mleka i wody mineralnej. Spojrzała do szafki i ku jej radości znalazła tam paczkę nieotwartych jeszcze płatków kukurydzianych. Włączyła kuchenkę postawiła na niej duży garnek i wlała do niego zawartość kartonu. W tym momencie do pokoju weszła Łucja, Mela spojrzała na nią, wysoka zgrabna blondynka, niebieskie oczy, wygląda na o wiele więcej niż te nasze 16 lat, dziwne, że nadal nikogo nie ma.
- Co robisz? – spytała ziewając.
- Śniadanie. Pofatyguj się trochę i przygotuj jajecznice. – odrzekła wsypując płatki do pięciu, identycznych białych misek.
- Ej, słuchaj pamiętasz jak ostatnio opowiadałam Ci o mojej ciotce, która mieszka nad morzem? – zaczęła Łucja powoli, tłukąc jajka nad patelnią. – Mówiła, że pojutrze możemy przyjechać na tydzień… Z Brianem.
- Hmm.. – wzięła głęboki oddech. – Musiałabym wziąć Mathiego ze mną, inaczej rodzice mnie nie puszczą.
- Nie ma problemu. Ciocia ma 11 letniego syna, więc na pewno się dogadają, a my będziemy miały spokój. – odpowiedziała radośnie.
- Okej, jasne, chętnie. – odrzekła choć nie byłam pewna co do tego wyjazdu. Wytrzymać tydzień z Brianem, nie robić maślanych oczu? Nie wie czy dała by radę, ale w końcu, to wreszcie były by wakacje. Weszła do salonu i obudziła brata, w czasie gdy Łucja nakrywała do stołu.
- Młody, kumpli budź, na stole śniadanie. – powiedziała. – Pojutrze jedziemy nad morze!
- Super. – popatrzył na mnie zaspany.
Wakacje jak na razie zapowiadały się dość niepewnie.
Cześć, zaczynam pisać opowiadanie. Oto bohaterzy : 

Melissa, 16 lat
Mathias, brat Melissy, 10 lat
Łucja, 16 lat, najlepsza przyjaciółka Meli.
Brian, lat 18, brat Łucji.






wtorek, 24 lipca 2012

Tak wiem, jesteście starsi, fajniejsi, cudowniejsi, modniejsi, nowocześniejsi, macie więcej znajomych, więcej ciekawych akcji, więcej ambicji, lepsze plany, szlachetniejsze cele, więcej motywacji, więcej chęci, wiary, szacunku. Tak wiem, jesteście lepsi. Każdy z nas ma kogoś o kim powie "Pff... jestem od niego lepszy", cofnij, na pewno każdy? Moze jednak czasem to świadczy źle o człowieku kiedy czuję się lepszy? Ale wiecie jak to jest, wiecznie i wiecznie czuć się gorszym? Kto by tak chciał, wciąż i wciąż dowiadywać się, że tak na prawdę nic... Więc, żeby nie popadać w paranoje czasem dobrze poczuć się lepszym. Nazwiesz to pychą? Czy chęcią zrównoważenia uczuć, cel uświęca środki? Skoro pycha jest pychą to czy wszyscy mamy czuć się jak śmieci, przez co znienawidzić siebie, innych i cały świat? Chyba nie. Myślę, że poczucie bycia lepszym jest jak jedzenie czy alkohol - w małym ilościach nie szkodzi, a przynajmniej nie aż tak bardzo. A wy i tak będziecie zawsze lepsi :) I w moim i w waszym mniemaniu :)