Dwa dni później, z rana Łucja, Brian, Mela i mały Mathy byli
już gotowi do wyjazdu. Pociąg nie spóźnił się, a oni z ulgą, że mogą już
odłożyć ciężkie torby i usiąść, wsiedli do pustego przedziału i otworzyli na
całą szerokość okno, pogoda dopisywała. Po 3 godzinach jazdy dotarli na
opustoszałą stację, na której stała dwójka przystojnych blondynów i wysoka
szczupła w brunetka odziana jedynie w górę od bikini i krótkie jeansowe shorty.
- Cześć! – zawował jeden z blondynów. – Jestem Artur,
jesteśmy uczniami Pani Kathy, słyszeliśmy, że przyjeżdżają jacyś spoko ludzie
do niej, więc postanowiliśmy po was przyjść. To moja młodsza siostra Luiza – ma
16 lat, a to mój najlepszy kumpel – Paul.
- Siema. – odparł pewnie Brian, w czasie gdy Luiza pożerała
go wzrokiem.– Ja jestem Brian, mam 18 lat. To moja siostra Łucja – też 16, jej
kumpela Melissa i brat Melissy – Mathias. – dokończył i uśmiechnął się
promiennie do Luizy.
- Moglibyście nas zaprowadzić do cioci tzn. Pani Kathy,
byłam tu jako dzieciak, zapomniałam gdzie mieszka. – spytała Łucja i mrugnęła w
stronę Paula.
Melissa zmierzyła wzrokiem Artura – brązowooki blondyn,
średniego wzrostu, widać, że wysportowany, w czarnych shortach, błękitnej
koszuli (dopasowanej do koloru oczu) i czarnych trampkach wyglądał naprawdę uroczo.
Do tego wydawał się całkiem miły. „Może być przyjemnie” – pomyślała Mela
patrząc jak Brian bierze na ramiona piszczącego z radości Mathiego. Uśmiechnęła
się do siebie.
![]() |
| Luiza, 16 lat. |
![]() |
| Artur 17 lat, brat Luizy. |
![]() |
| Paul 17 lat |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz