środa, 25 lipca 2012

1


Rozdział I

Melissa rozejrzała się po pokoju i z przykrością stwierdziła, że oprócz niej i paru ubrań rozrzuconych w nieładzie, w pokoju nikogo już nie było. Położyła się  z powrotem na łóżko i leżała tak długo, aż ciszy nie zmąciła dzwoniąca najgłośniej jak się da komórka leżąca na parapecie. To była komórka Łucji, na wielkim wyświetlaczu nowego Iphone’a widniał wielki migający napis „Brian” Melissa chwilę pomyślała. Aż korciło ją żeby odebrać słuchawkę i usłyszeć głos Briana – brata Łucji, w którym od podstawówki nieprzerwanie się kochała;  ale potem przypomniała sobie, że tak naprawdę nie ma pojęcia gdzie jest teraz przyjaciółka. Mimo to odebrała telefon i zmuszając się do neutralnego tonu powiedziała
- Cześć Brian, tu Melissa
- Mela! Cześć, nie wiesz może co się dzieję z Łucją… I czemu nie ma ze sobą swojego telefonu?
- Brian… Słuchaj, zobaczę co jest i powiadomię Cię od razu, okej?
- Jasne, czekam.
Mela zeszła na dół po schodach i po chwili otoczył już ją niebieskawy półmrok panujący w salonie przez zaciągnięte ciemnobłękitne rolety. Na środku salonu na materacu spoczywał Mathy – jej młodszy o 6 lata brat, a obok niego na dużo mniejszym materacu, oraz na rozłożonej kanapie leżeli jego kumple – Phil i Paul – bliźniacy. Wokół nich porozrzucane były paczki po chipsach, puszki po gazowanych napojach, pudełka od gier i dwa kontrolery od ich nowego xbox’a. „Chata bez rodziców” pomyślała z kpiną Melissa i wróciła na górę. W pokoju obok niej tak zwanym „gościnnym” zawsze sypiali najlepsi kumple domowników. Tam też Mela, tak jak się spodziewała znalazła Łucje. Leżała na ogromnym drewnianym łóżku przykryta cienkim śpiworem. Mela obeszła pokój dookoła żeby zobaczyć, czy nie ma tu nic podejrzanego i gdy już wiedziała, że wszystko jest w jak najlepszym porządku zadzwoniła do Briana.
- Cześć, z Łucją wszystko okej, śpi. – powiedziała spokojnie.
- Hm.. okej. – odparł niepewnie Brian. – Słuchaj jak się obudzi powiedz, żeby do mnie zadzwoniła, dobra?
- Okej nie ma sprawy, cześć. – rzekła Mela i rozłączyła się wpatrując się później długo w ekran swojego dość zdezelowanego Samsunga galaxy.
Przez chwilę zastanawiała się co tak ważnego do przekazanie siostrze ma Brian, ale później zapominając o tym skierowała się do niewielkiej jasnej kuchni. Na drewnianym stole – który  zwykle zastępował stół, który wręcz nie używany stoi w jadalni leżała tylko plastikowa butelka po wypitym wczoraj soku pomarańczowym. Gdy Mela otworzyła lodówkę zorientowała się, że trudno będzie skombinować śniadanie dla 5 osób z 5 jajek, 2 litrowego kartonu mleka i wody mineralnej. Spojrzała do szafki i ku jej radości znalazła tam paczkę nieotwartych jeszcze płatków kukurydzianych. Włączyła kuchenkę postawiła na niej duży garnek i wlała do niego zawartość kartonu. W tym momencie do pokoju weszła Łucja, Mela spojrzała na nią, wysoka zgrabna blondynka, niebieskie oczy, wygląda na o wiele więcej niż te nasze 16 lat, dziwne, że nadal nikogo nie ma.
- Co robisz? – spytała ziewając.
- Śniadanie. Pofatyguj się trochę i przygotuj jajecznice. – odrzekła wsypując płatki do pięciu, identycznych białych misek.
- Ej, słuchaj pamiętasz jak ostatnio opowiadałam Ci o mojej ciotce, która mieszka nad morzem? – zaczęła Łucja powoli, tłukąc jajka nad patelnią. – Mówiła, że pojutrze możemy przyjechać na tydzień… Z Brianem.
- Hmm.. – wzięła głęboki oddech. – Musiałabym wziąć Mathiego ze mną, inaczej rodzice mnie nie puszczą.
- Nie ma problemu. Ciocia ma 11 letniego syna, więc na pewno się dogadają, a my będziemy miały spokój. – odpowiedziała radośnie.
- Okej, jasne, chętnie. – odrzekła choć nie byłam pewna co do tego wyjazdu. Wytrzymać tydzień z Brianem, nie robić maślanych oczu? Nie wie czy dała by radę, ale w końcu, to wreszcie były by wakacje. Weszła do salonu i obudziła brata, w czasie gdy Łucja nakrywała do stołu.
- Młody, kumpli budź, na stole śniadanie. – powiedziała. – Pojutrze jedziemy nad morze!
- Super. – popatrzył na mnie zaspany.
Wakacje jak na razie zapowiadały się dość niepewnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz